a poza tym coś zielonego, maksymalnie witaminowego, zdrowego i pysznego.
U mnie dodatek do zup, drugich dań wszelkiej maści, koktajli warzywnych i serów białych.
Czyli rzec by można do wszystkiego.
A co jeszcze ma w sobie rzeżucha ???
"
Lecznicze walory rzeżuchy wynikające z jej specyficznego składu
doceniała od dawien dawna medycyna ludowa. Skiełkowaną roślinkę
stosowano jako lek na pasożyty jelit i owrzodzenia skóry, znano jej
działanie dezynfekujące na jamę ustną oraz pobudzające na trawienie i
apetyt.Zawiera spore pokłady łatwo przyswajalnego jodu, więc powinni polubić ją osoby z niedoczynnością tarczycy. Zachęcając do siania rzeżuchy pani Elżbieta, technolog żywności z Rzeszowa, wyszczególnia walory odżywcze - zawiera sporo witaminy C, witamin z grupy B, beta-karotenu, kwasu foliowego, siarki, potasu, magnezu, wapnia, żelaza, chromu, jodu.
- Z Podkarpacia do morza daleko, jodu brakuje, więc sięgajmy codziennie po porcję skiełkowanych ziaren.
Wzmacnia włosy i paznokcie
Nie żałujmy sobie rzeżuchy, jeśli chcemy mieć zdrowe włosy, skórę i paznokcie. Ponieważ działa moczopędnie zachęcamy do jedzenia jej przy chorobach nerek (byle nie w nadmiarze, bo może prowadzić do zapalenia pęcherza). Wygładza też trądzikową i łojotokową cerę, obniża poziom cukru we krwi, usprawnia procesy przemiany materii, sprzyja przezwyciężaniu wiosennego wyczerpania.Dodawaj do zup, past, sałatek
- Uodparniającą rzeżuchą posypywali chleb młodzi Persowie przed wyprawami wojennymi i polowaniami - mówi pani Ela, która rzeżuchę dodaje do zup warzywnych, sałatek, surówek, past serowych, rybnych, jajecznych.W najprostszym wydaniu wystarczy kromkę chleba z masłem posypać zieleniną.
Masz dziecko niejadka przekonaj go do rzeżuchy, która wzmacnia apetyt.
Zdaniem technologa żywności skiełkowanie ziarenka zawierają kilkakrotnie więcej witamin, mikro i makroelementów niż ziarna do siewu. Kilka łyżeczek rzeżuchy na dobę postawi nas wiosną na nogi, usunie z organizmy zimowe toksyny. Systematycznie jedzona autentycznie odmładza!
Wysiewajmy najtańsze witaminy przez cały rok, a nie tylko pod Wielkanocnego baranka. Gatunek pieprzycy siewnej (Lepidium sativum), swojsko zwany rzeżuchą ogrodową, opisywał już w 1753 roku Karol Linneusz w dziele Species Plantarum.
Pochodzi z Afryki i Azji, do Europy dotarła w starożytności, a do Polski w XV wieku.
- Jest całoroczną nowalijką, bardzo łatwą u uprawie - zachęca pani Ela - bo nasionka wysypujemy do garnuszka, zalewamy wodą, odstawiamy, a kiedy pojawi się lekki śluz-klajster rozsmarowujemy go po wilgotnej wacie (najlepiej bawełnianej) lub ligninie rozłożonej na talerzyku lub odwróconej doniczce. Nie zapominajmy o podlewaniu, świetle i cieple. Kiedy urośnie do 5-7 cm ścinamy ją nożyczkami.
Uwaga! Zieleninę jemy na surowo, a do potraw dodajemy po zdjęciu garnka z gazu, aby zminimalizować straty witamin. Uwaga! Nie dodajemy rzeżuchy do marynat ponieważ stracimy zawarte w niej żelazo. Aby temu zapobiec - jak radzi pani Ela - należy ocet zastąpić sokiem z cytryny lub jogurtem.
"
A na koniec mój rzeżuchowy zagonek :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz